music

piątek, 14 grudnia 2012

"Obsesja 1 "

9 komentarzy:

Na pomysł (+realizacja) wpadłam oglądając Mv "Obsession" SmokaxD Sam pomysł w mojej głowie wydał mi się ciekawy, ale jakie są tego efekty? Jeśli macie jakieś uwagi, lub pomysły to śmiało piszcie w komentarzach :DWięc (oficjalnie xD ) zaczynam wieloczęściowe opowiadanie "Obsesja" (wow skąd pomysł na tytuł? xD ) z kilkoma członkami zespołu Block B. Więc ZAPRASZAM i miłego czytania :D


Tytuł: "Obsesja"

Autor: Zico

Gatunek: Dramat, horror

Rodzaj: Wieloczęściowe

FanClub: Block B

Uwagi autora: opisy brutalności,

Typ: Yaoi





             Otworzyłem oczy. Dookoła mnie panował półmrok. Leżałem na podłodze, prawie nagi.
 Moje ciało pokrywały liczne rany i sińce. Z wielu z nich powoli ciekła krew .Moje ręce i nogi były związane sznurem, który mocno się w nie wbijał. Próbowałem się ruszyć, jednak każdy ruch sprawiał mi wielki ból.  Byłem w szoku, w pierwszej chwili nie pamiętałem co się stało, dlaczego tu jestem. Dopiero kiedy rozejrzałem się po pomieszczeniu zacząłem przypominać sobie wszystkie okropne wspomnienia. Tak samo jak wtedy w pokoju panowała ciemność, światło dawało tylko kilka porozstawianych  świec.  Ściany pokryte były dużą ilością roślin, które wbijały swoje korzenie między kamienie, którymi wyłożona była każda  z nich. Moje oczy na chwilę zatrzymały się na starych drzwiach przewiązanych łańcuchami.
Całe ciało drżało z zimna, jakie tam panowało. Teraz przez moją głowę przewijało się tysiące myśli, wydarzeń, których na pewno nie chciałbym pamiętać. Z każdym moim oddechem wspomnienia stawały się  coraz wyraźniejsze…

*Kilka godzin wcześniej*

Szedłem leśną drogą, zupełnie nie świadomy tego co mnie czeka. Zmierzałem na stary cmentarz, by odwiedzić grób mojej matki, która zmarła kiedy byłem jeszcze bardzo mały. Lubiłem tam przychodzić. Mogłem jej powiedzieć wszystko czego nie potrafiłem wyznać komukolwiek. Od cmentarza dzieliło mnie niespełna kilkadziesiąt metrów, gdy zauważyłem czarny samochód powoli podjeżdżający pod jego bramę. Z wozu wysiadło kilku umięśnionych mężczyzn, ruszyli w moim kierunku. Zaniepokoiłem się, kiedy coraz szybciej kroczyli ku mnie. Myślałem o ucieczce, jednak nic by mi to nie dało, gdyż z daleka poznać można było, że mężczyźni są umięśnieni i wysportowani. Byłem przerażony, z niepokojem patrzyłem na biegnących do mnie „goryli”. Po kilku sekundach byłem już w uścisku największego z nich.
-Co wy chcecie?! Puśćcie mnie!- Moje krzyki i szarpanie się nic nie dawały, marnowałem tylko siły, więc zaprzestałem szamotania się. Zostałem dosłownie wrzucony do wozu, moje ręce związane grubym sznurem, a usta zaklejone czarną taśmą. Bardzo się bałem, byłem pewny że to może skończyć się dla mnie tragicznie…
Po około pół godziny jazdy, samochód zatrzymał się. Nagle poczułem okropny ból z tyłu głowy. Cały świat zawirował, następnie zblakł i wszystko stało się ciemne. Moje powieki bezwładnie opadły i później nie pamiętam już nic…

Ocknąłem się, już w całkiem innym miejscu. Pokój przypominał mi salę tortur z horrorów, których oglądałem wiele.
Moje ręce były już wolne, jednak usta wciąż pozostawały zaklejone. W moim kierunku kroczył dość wysoki mężczyzna, o ciemnych włosach, zaplecionych w dredy i męskimi rysami twarzy. Szedł z taką dumą i wyższością, a jego długi, ciemny płaszcz ciągną się po ziemi. Z wyglądu wydawał się na niewiele starszego ode mnie, jednak jego postura była o wiele „większa” od mojej. Po chwili w drzwiach pojawił się kolejny człowiek. Tym razem nieznajomy miał bardzo jasne włosy, upięte wysoko, w cienki kucyk. Jego spojrzenie było przerażające, a jego kamienna twarz od razu wzbudziła mój, jeszcze większy lęk. 
-Hej, rusz się! Tyle czekaliśmy na nową „zabawkę”…  Hyung,  bierzmy go!
-Spokojnie, P.O. Mamy sporo czasu, gdzie ci się tak spieszy.? Zabawimy się powoli z naszym nowym pieskiem- Starszy uśmiechną się w stronę przyjaciela. Ten gasząc papierosa, zamknął ciężkie, duże drzwi. Teraz obaj zmierzali w moim kierunku. Podsunąłem się najbliżej ściany jak tylko się dało. Ze strachem, błagalnym spojrzałem prostu w oczy starszego mężczyzny. Próbowałem prosić ich o litość, jednak moje usta dalej były zaklejone, bałem się sięgnąć by je uwolnić.
-Zamknij się! Proszenie, błaganie  i tak ci teraz nic nie da. Nikt cię tu nie usłyszy i nikt ci nie przyjdzie z pomocą- Jego dłoń z dużą siłą uderzyła w moją twarz. Na policzku poczułem silne pieczenie.
-Chcesz tak dostawać częściej? No odpowiedz!- Złapał moją twarz.
-Odpowiedz, chcesz?!- Krzyczał coraz głośniej, w końcu uwalniając mnie z uścisku.
Przecząco potrząsnąłem głową. Mężczyźni kazali  mi przejść na znajdujące się niedaleko łóżko. Musiałem posłusznie wykonać ich polecenie, inaczej znów  dostałbym po twarzy. Niepewnie, nie do końca świadomy tego co robię, wszedłem na mebel.
-Czy już mogę?
-Nie P.O. Ja pierwszy pobawię się z naszym zwierzaczkiem.
-Yhh – Mina z jaką stał teraz młodszy, doskonale wyrażała jego wielkie niezadowolenie.
Starszy podszedł do mnie. Jego ręce powoli spoczęły na moich ramionach. Z siłą pchnął mnie, tak że przewracając się uderzyłem ręką o kant łóżka. Już po krótkiej chwili na ciele pojawił się ślad w postaci ogromnego siniaka.  Oczy oprawcy śledziły każdy mój ruch, a na jego twarzy pojawił się przerażający uśmiech.
-No to się pobawimy, piesku…- Jego dłonie zaczęły dotykać każdej części mojego zimnego ciała.  Powoli zdejmował ze mnie koszulkę. Zacząłem drżeć, wiedziałem o co chodzi i co oni zamierzają mi zrobić. Nie mogłem nawet o tym myśleć, na samo wspomnienie o tym moje ręce dygotały jak szalone. Gdy to sobie uświadomiłem, próbowałem się wyrwać z uścisku ,jednak nie dałem rady.
-Chcesz uciec? Nie radzę kombinować, bo pożałujesz jeszcze bardziej- Mężczyzna uderzył mnie pięścią w twarz. Za chwilę zrobił to po raz kolejny. Z moich ust zaczęła cieknąć krew, która plamiła nie tylko moje ubrania, powoli kapała też na (muszę przyznać-bardzo ładny) płaszcz mężczyzny…
Już po chwili leżałem na łóżku cały nagi. Rękoma, nieporadnie próbowałem zakryć swoje ciało. Zico, tak zwracał się do niego młodszy, stał naprzeciwko mnie i z szaleństwem w oczach spoglądał na moje blade od zimna i strachu ciało.
-Mmm , nie zły jesteś- powiedział to patrząc na moją prawą dłoń, która starała się zasłonić mój członek. Ręką, szybkim ruchem oderwał taśmę z moich ust. 
-Słuchaj, jeśli będziesz grzeczny pobawimy się tylko i nikomu nic się nie stanie. Jednak jeśli będziesz próbował uciec, pogadamy inaczej-Na jego twarzy zagościł szaleńczy uśmiech.
Zico zbliżył się do mnie, jego ręce objęły moje biodra. Następnie zawędrowały na moje pośladki.
-No nie patrz się tak! Nie wiesz co robić?- wykrzyczał mi prosto w twarz. Spojrzałem na niego błagalnym wzrokiem, jednak on wzrokiem wskazał  na swoje spodnie.
-Do dzieła- Rozsiadł się wygodnie, powoli rozszerzając swoje nogi. Od razu domyśliłem się o co mu chodzi.
-Długo mam czekać?! Czy znów chcesz oberwać?- Teraz jego ton stawał się coraz bardziej nie przyjemny. Zacząłem drżeć.
-Rozepnij moje spodnie- Polecił mi starszy. Ująłem guzik w swoje trzęsące się ręce i nieporadnie rozpiąłem go. Zdjęcie spodni poszło mi znacznie szybciej i łatwiej. Nie zauważyłem, gdy podczas mojego szarpania się z materiałem, Zico zsuną z siebie miękki płaszcz i czarną satynową koszulę, ukazując swój niezwykle umięśniony brzuch.
-Twoje usta na pewno potrafią zdziałać cuda- Słowa mężczyzny zabrzmiały tak niewinnie i zachęcająco. Całe moje ciało drżało, a oczy otworzyły się szerzej na widok tak dużego przyrodzenia, jakie posiadał Zico. Wiedziałem, że im szybciej wykonam polecenie, tym szybciej zakończy się ten horror. Nie pewnie ująłem sztywnego już członka i powoli zbliżając się, zamknąłem oczy. Nie mogłem znieść myśli, że moje wargi za chwilę połączą się z przyrodzeniem mężczyzny, wbrew mojej woli. Delikatnie musnąłem ustami penisa mężczyzny.  Widziałem, że ten lekki dotyk sprawił mu małą przyjemność. Wiedziałem, że kiedy przestanę, spotka mnie coś gorszego, dlatego posłusznie obniżyłem głowę i powoli wsunąłem członka do ust...


środa, 12 grudnia 2012

Brak komentarzy:

Moje pytania dla nominowanych blogów w Liebster Award:



1.       Pierwsza k-pop’owa piosenka?
2.       Jak dawno temu poznałeś/aś ten rodzaj muzyki?
3.       Pamiętasz swoje pierwsze opowiadanie jakie przeczytałeś?
4.       Które z przeczytanych przez ciebie opowiadań spodobało, wzruszyło cię najbardziej?
5.       Jaką gwiazdę k-pop’u chciałabyś/ałbyś najchętniej spotkać?
6.       Ulubiony zespół i pisenka?
7.       Wolisz boysbandy czy girlsbandy, dlaczego?
8.       Twój ulubiony bias?
9.       O kim (parng, zespół) chciałabyś/chciałbyś przeczytać na naszym blogu?
10.   Czym jest dla ciebie k-pop?

Nominowane blogi:







sobota, 8 grudnia 2012

Brak komentarzy:

Liebstar Award

Cała ekipa blaga bardzo dziękuje blogom: http://lovecandoanything-yaoi.blogspot.com/  http://zly-baklazan-zabija.blogspot.com/2012/12/nie-spodziewaam-sie-tego-serio.html  oraz  http://keeping-love-again.blogspot.com/ za nominację do Liebster Award ;D


Zasady: 
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Na pytania w imieniu całej ekipy odpowie adminka Zico :]

Pytania od http://lovecandoanything-yaoi.blogspot.com/

1. Jak poznałaś K-Pop?
Znajoma wstawiła na fejsie link do piosenki "Fantastic baby"-Big Bang.
2. Jaka była twoja pierwsza piosenka K-Pop, którą poznałaś?
"Fantactic baby"
3. W jakim państwie byś najchętniej zamieszkała?
Hmmm Korea lub USA.
4. Gdybyś miała możliwość do poznania jakiejś azjatyckiej gwiazdy, to kto by to był?
Z chęcią poznałabym wiele gwiazd,ale najbardziej chciałabym spotkać Zico (z Block B) bądź Lee Taemin.
5. Osoba, która jest dla Ciebie najważniejsza?
Myślę, że moja najbliższa przyjaciólka.
6. Co najchętniej byś w sobie zmieniła?
Szczerze,na pewno zmieniłabym coś w swoim wyglądzie.
7. Jaki jest twój stosunek do yaoi ;D?
Jak można poznać po blogu, wręcz kocham czytać opowiadania yaoi, więc mam bardzo "Przyjazny" stosunek do tego typu opowiadań.
8. Ulubiony paring?
Nie mam ulubionego paringu, lecz lubię czytać o paringach 2Min, lub JongMin
9. Czy potrafiłabyś zrezygnować z K-pop'u?
Mogę z pewnością stwierdzić, że NIGDY W ŻYCIU!  Wolałabym umrzeć xD
10. Ulubiona piosenka oraz zespół?
Trudno mi wybrać tylko jedno... OBECNIE jest to Block B, B2ST oraz "1000 years always be your side", jednak gdzieś tam wciąż mam sentyment do Nu'estowskiego 'Face".
11. Kto jest twoim biasem? Dlaczego właśnie on?
Uwielbiam wielu.. Trudno mi wybrać pomiędzy Taemin'em, a Zico.. Taemin- to dzięki niemu zapłonęła moja pasja do tańca, ma niebiański głos, który jest wręcz wspaniały.
Zico- Kiedy rapuje umieram. Jego męski głos...Według mnie ma najciekawszą barwę głosu w całym k-pop'ie ;D



niedziela, 2 grudnia 2012

"Ostatni list EPILOG"

6 komentarzy:

Przepraszam,że jest on taki krótki ale nie miałam pomysłu by napisać coś więcej...


*Miesiąc później*

Dziś mija miesiąc od mojej śmierci. Jako duch nie mogę opuścić tego świata póki ostatni raz nie powiem hyung’owi jak bardzo go kocham.
W ten piękny, wiosenny dzień, Minhyun przyszedł na mój grób. Uklęknął przed nim , złożył kwiat i zaczął głośno płakać.
-Dlaczego, dlaczego mi nie powiedziałeś?!- szeptał.-Nie mogłem, nie chciałem cię martwić…- Tak szkoda,  że nie możesz mnie usłyszeć…-Kocham cię Choi i nie pokocham nikogo innego niż ty, na pewno. Tak bardzo cię kocham…-Też cię kocham Minhyun.- Odpowiedziałem mu (choć mnie nie słyszał) i ostatni raz przytuliłem hyung’a.-Dlaczego mnie opuściłeś?!- Cały czas płakał. Na nagrobku położył list- mój list, który zostawiłem mu tuż przed śmiercią.



" 
Kiedy będziesz czytał ten list (...) Ja powiem tylko: Żegnaj Mój kochany Minhyunu-ah… 

Nie chcę byś martwił się z mojego powodu. Będę zawsze przy tobie, w każdej chwili, nigdy cię nie opuszczę. Jeszcze raz tak bardzo Cię przepraszam... Hyung mam nadzieję, że mi wybaczysz. Mam Cię zawsze w moim sercu... Twój Choi .."

Wiatr zwiał kawałek zakrwawionego papieru, który szybko odleciał daleko za ogrodzenie.


Poczułem jak coś unosi mnie do góry.
-Zawsze będę z tobą- powiedziałem – Gdy tylko sobie o mnie przypomnisz przyjdę do ciebie, lecz na razie: Żegnaj Minhyun…- Wzniosłem się w górę, ku promieniom słońca.

„Na zawsze”- wyszeptałem i ostatnia łza spłynęła po moim policzku…

piątek, 30 listopada 2012

"Ostatni list 3 "

8 komentarzy:


Ta część jest trochę dłuższa, niż pozostałe. Dlaczego? Nie chciałam dzielić końcówki na 2 bardzo krótkie części... Bonusem jest to, że do opowiadania stworzony jest EPILOG, który pojawi się niebawem.



-Słuchaj, proszę nie mów reszcie, ale niedługo umrę…- W oczach hyung’a pojawiły się łzy. Musiałem mu to powiedzieć..
-To żart Renni,ne? Powiedz, ze to pieprzony żart!
-Hyung, chciałbym..
-Ale co to? Co ta za cholera cię zabiera?!

-Słuchaj, byłem na badaniach, wykryto u mnie bardzo rzadką i nieuleczalną chorobę krwi.  Po prostu nie można mi już pomóc, hyung ja.. Umieram.. Zostały mi niecałe 2 miesiące życia- teraz także z moich oczu popłynęły strumienie łez. Nie umiałem się powstrzymać. Kim patrzył na mnie cały zapłakany.-Tak musi być i już nic na to nie poradzę- dodałem pochlipując.
-Proszę nie mów im, nie chcę ich martwić.-Jasne, ale nie rozumiem dlaczego? Przecież byśmy ci pomogli, wspieraliby ci wszyscy.
-Po prostu zrób to dla mnie Hyung, proszę.- Przyjaciel tylko skiną głową.-Wracajmy do domu...



*Tydzień później*


Kim obiecałeś, że wybierzemy się gdzieś razem, tylko TY i JA! – Aron klęknął przed siedzącym na kanapie Jr’em. Złapał go za rękę i potrząsał nią.
- Jesteś taki inny od pewnego czasu, coś nie tak?
-Dobrze hyung, pójdziemy do.. kina, ok?- powiedział Kim z uśmiechem. 


Już po 15 minutach starszych nie było w dormie. Zostałem tam sam, zastanawiałem się gdzie jest Minhyun. Nie wiedziałem go od rana.  Nagle usłyszałem trzask drzwi.-Minhyun!- Od razu podbiegłem do chłopaka i mocno objąłem jego szyję.

-Coś się stało maknae?- Jego uśmiech zawsze tak mocno rozpalał moje serce.
-Nic hyung. Po prostu: Kocham Cię!- ostatnio zdałem sobie sprawę  z tego, że rzadko mu to mówię. Kto będzie mu to powtarzał, kiedy mnie już nie będzie?
-Wypożyczyłem filmy, kupiłem popcorn, przygotowałem ciepły koc i kakao. Może być?
-Minhyun, świetnie!
Po krótkiej chwili siedziałem w objęciach mojego chłopaka. Okrywał nas ciepły koc, jednak jego ciepło było czymś innym niż ciepło dawane mi przez Hyung’a.


Cały wieczór spędziliśmy przed telewizorem wcinając popcorn. Koło 10 wrócili chłopaki i wspólnie zamówiliśmy pizze.  Brakowało tylko Baekho, który pojechał na weekend do domu.-Minhyun, róbmy tak częściej.

-Choi, chcesz częściej oglądać głupie komedii w TV i te „nasze dwie komedie”?- wskazał palcem na bijących się JR’a i Arona.
-Nie hyung , chcę częściej czuć twoje ciepło…



*Miesiąc później*



Ostatnio stałem się zamknięty w sobie, posmutniałem i każdy mi to powtarzał.  Jak oni zachowywali by się, gdyby to był ich ostatni tydzień życia? Ostatnie kilka dni… Nie potrafiłem sobie tego wszystkiego wytłumaczyć. Nie wyobrażałem sobie zostawić mojego Minhyun’a. Tak bardzo go przecież kocham! Teraz gdyz a każdym razem spoglądałem na jego uśmiechniętą twarz, w moich oczach pojawiały się łzy. 

Od kilku dni czułem się znacznie gorzej.  Czułem, z e.. umieram..
-Hej, Kim! Co się dzieje z Choi? Od paru dni nie odzywa się i wciąż chodzi z zapłakanymi oczami.. Ma jakieś kłopoty, co się stało?

-Minhyun, naprawdę nie wiem. Sam się nad tym zastanawiałem- hyung spuścił wzrok i odszedł. Patrzyłem na Minhyun’a, schowany za drzwiami. Widziałem jego smutną i zatroskaną twarz.
*Już niedługo nie będziesz musiał się  zastanawiać, hyung*- wyszeptałem do siebie.



***



Ten dzień był inny niż wszystkie. Słońce  pięknie świeciło, więc zdecydowałem że wybiorę się ostatni raz w „moje miejsce” Lubiłem tak przychodzić, kiedy było źle, by pomyśleć. Znaliśmy je tylko ja i Minhyun. Na drzewie pod którym zawsze przesiadywałem, wyryte było tyle słów, napisów i dat że nawet ja nie mogłem określić ich ilości. Najpiękniejszym napisem był: „Choi i Minhyun, na zawsze”…

Gdy tylko tam dotarłem od razu podbiegłem do  drzewa i wpatrywałem się w ów napis.

-Na zawsze? Czyli jak umrę, też będziesz mnie kochał Minhyun?- Mówiłem sam do siebie- Ja ciebie będę kochał zawsze, nawet gdzy mnie już nie będzie na tym świecie.- Usiadłem, zamknąłem oczy i wsłuchiwałem się w śpiew ptaków. Przesiedziałem tam prawie cały dzień. Wszyscy byli zajęci, więc nikt nie martwił się gdzie jestem. 


Nim się obejrzałem, było już popołudnie. Słońce powoli, pięknie zachodziło za horyzont. Wciąż myślałem o nim- o moim hyung’u…

Nagle poczułem mocny ból w klatce piersiowej.

-Aaaa! – Wyrwało się z ,mojego gardła. Ból był nie do opisania.
-Boże, co się dzieje?!- Płakałem z bólu, który teraz powoli słabł. -Nie! Nie teraz!- krzyczałem przez łzy. -Nie zabieraj mnie…- szlochałem coraz mocniej. Czułem, ze to się zbliża- mój koniec. Próbowałem wstać, lecz nie dałem rady. Nogi po woli przestawały reagować na jakiekolwiek rozkazy. Poczułem coś mokrego na podbródku. Sięgnąłem ręką by sprawdzić ręką, co to. Moja twarz pobladła gdy zobaczyłem całą rękę we krwi! Nerwowo zacząłem wycierać twarz. Ta jednak nie przestawała wydobywać się z moich ust. Wielki chłód ogarnął moim ciałem, ręce, nogi i wargi zaczęły lekko drgać.  Krew plamiła już nie tylko moją twarz, ale też całą koszulkę. Serce waliło jak opętane, a pot zwilżył rozpalone czoło. Czułem, że słabnę…
Wyjąłem telefon i resztką sił wybrałem numer Minhyun’a.
-Słucham Choi. Gdzie ty jesteś? Czekam na ciebie w domu.
-Hyung, proszę przyjdź na „nasze miejsce” . Wezwij karetkę na tamten adres. Proszę, hyung pospiesz się… -kiedy kończyłem to zdanie, kilka kropel krwi zaplamiło ekran telefonu. Próbowałem wstać, jednak to tylko pogorszyło mój stan. Chciałem ostatni raz spojrzeć na nasz napis. Zapłakanymi oczami spoglądałem na litery.
-Na zawsze, Minhyun, zawsze będę cię kochać- wyszeptałem ciężko. Teraz  z trudem nabrałem powietrza do płuc.  Zacząłem krztusić się, ciągle płynącą krwią. Kaszlałem coraz mocniej. W końcu osunąłem się na ziemię, plamiąc napis…



-Hyung,gdzie jesteś?- Wzniosłem oczy ku niebu... Usłyszałem syrenę karetki i tupot biegnącej osoby. To był Minhyun biegnący w moim kierunku.
-Ren! Renni!

-Hyung, przepraszam..-poczułem jak fala ciepła ogarnia moje ciało. Zamknąłem oczy,już nie.miałem siły walczyć z tym bólem. Leżałem, cały w kałuży mojej krwi. Czułem jak jak Hyung bierze mnie w swoje ciepłe ramiona. Ze  zmęczonych już oczu pociekły mi łzy.
-Nie zostawia mnie maknae, błagam!- Resztkami sił, otworzyłem oczy i ujrzałem zapłakanego Minhyun'a.
-Przepraszam Hyung...Przepraszam, że nie powiedziałem ci, że jestem chory. Nie chciałem cię martwić...
-Choi będzie dobrze.
-Nie Hyung, ją wiem że umieram...Kocham cię i będę cię kochał na zawsze, pamiętaj- wcisnąłem papier w jego dłoń-Przeczytaj to Hyung, kocha..-nie dokończyłem bo zbrakło mi oddechu. Świat zaczął zanikać. Odchodziłem z tego świata w objęciach najbliższego mi Minhyun'a. Czułem się szczęśliwy. Ostatni raz zaczerpnąłem powietrza, moimi zakrwawionymi ustami. Poczułem ulgę... Moje serce przestało bić. Ostatnia kropla łzy spłynęła po moim policzku. Nie czułem już nic, żadnego bólu.
 Uniosłem się do góry i zobaczyłem siebie leżącego na kolanach Hyung'a. Nigdy nie widziałem by tak płakał.
-Niee ..! Dlatego?!?-krzyczał. Moje ciało wydawało się takie kruche. Nie mogłem powstrzymać łez.
Teraz byłem duchem, tylko wspomnieniem. Bóg wolał mnie do siebie musiałem opuścić tan świat. Wzniosłem się wyżej. Jeszcze raz spojrzałem tylko na zakrwawiony napis: "Choi i Minhyun, na zawsze..."